Zespół Szkół
Szkoła Podstawowa i
Gimnazjum

Dąbrowa 55
76-004 Sianów
Tel/fax. (094) 314-96-30
E-mail: spdabrowa@sianow.pl

Wtorek 19. Września 2017
Imieniny: Januarego, Konstancji i Leopolda

Klub podróżnika - dzień trzeci

Środa. Zaczęło się od słonecznego poranka, a skończyło na deszczowym wieczorze. Ale wszystko po kolei. Skończywszy dogryzać ostatnie kęsy śniadania, wybraliśmy się w podróż do zamku „Bolków”. Podróż w znaczeniu dosłownym, ale też metaforycznym, gdyż wszyscy na chwilę przenieśliśmy się
w czasy średniowiecznych rycerzy oraz księżniczek. Wysoka wieża, wąskie korytarze, kręte schody oraz ogromne okiennice wprowadziły nas już od rana
w klimat innej, niezwykłej epoki. Za drugi punkt docelowy obraliśmy zamek „Grodziec”. Błądząc po komnatach i myślami odpływając do czarującego XII wieku podziwialiśmy nieprzeciętną, gotycką zabudowę. Następnie udaliśmy się do ruin zamku „Wleń”. Niestety, ku naszemu nieszczęściu, ruiny akurat w tym okresie są objęte terenem budowy, co uniemożliwiło nam obejrzenie ich z bliska. Mimo to, jadąc w pobliżu góry, mogliśmy podziwiać je zza szyby busa. Trochę zawiedzeni, ale dalej głodni wrażeń, pojechaliśmy na spacer po zaporze „Pilchowice”. Przepiękny krajobraz i monumentalność budowli wprawiły nas
w oszałamiający zachwyt. W drodze powrotnej zajechaliśmy do starej, mrocznej Rycerskiej Wieży Mieszkalnej w Siedlęcinie. Po przypatrzeniu się malowidłom
naściennym oraz zwiedzaniu pomieszczeń, w których kiedyś zasiadali, spali czy ucztowali wojownicy miecza, kontynuowaliśmy nasz powrót. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy ominęli rozpościerającą się wprost przed nami Jelenią Górę.
Z tego powodu wysiedliśmy w samym centrum miasta i rozpoczęliśmy przechadzkę uliczkami wśród zabytkowych kamienic. Pogoda wciąż dopisywała, więc zasiedliśmy na rynku przed staromiejskim ratuszem i delektowaliśmy się zmrożonymi lodami. Do Chaty przybyliśmy lekko zmęczeni, ale nie przeszkadzało nam to na tyle, żeby po obiadokolacji dotrzeć na najbardziej ekscytującą atrakcję Szklarskiej Poręby – skałę „Chybotek”. Zainspirowani Wojciechem Cejrowskim lub jak kto woli, starożytnymi druidami, na wędrówkę przez pola i lasy udaliśmy się boso. Jednak nie tylko to było trudem całej wyprawy. Odkąd wyszliśmy padał ciepły, lecz dość intensywny, górski deszcz. Aczkolwiek nie uznaliśmy tego za jakąkolwiek przeszkodę. Moczenie spracowanych stóp, w co jakiś czas tworzących się kałużach, zostało jednogłośnie uznane za błogie dla nich odprężenie. Skała „Chybotek”, nazwana tak od jej specjalnych właściwości, waży 18 ton i posiada 4m średnicy. Dlatego każdy z nas przez chwilę poczuł się niemalże kulturystą, radząc sobie z rozkołysaniem jej. Chłopcy pękali z dumy, a dziewczyny dziwiły się swoich nadludzkich mocy. Po prezentacji siły wszyscy udaliśmy się na zasłużony, po bezustannym zwiedzaniu, odpoczynek.