Zespół Szkół
Szkoła Podstawowa i
Gimnazjum

Dąbrowa 55
76-004 Sianów
Tel/fax. (094) 314-96-30
E-mail: spdabrowa@sianow.pl

Wtorek 19. Września 2017
Imieniny: Januarego, Konstancji i Leopolda

Klub podróżnika - dzień szósty

Wstaliśmy zwarci i gotowi do marszu. Nikt nie marudził. Każdy był ciekaw.
Na twarzach pojawił się cień zaintrygowania. Tak, to właśnie dzisiaj ruszyliśmy zdobywać wodospad „Kamieńczyk”. Ale może zacznę opowiadać od początku.
Docierając do tzw. Szklarskiej Poręby Górnej, rozpoczęliśmy wycieczkę od zwiedzania Karkonoskiego Centrum Edukacji Ekologicznej. Tam zdobyliśmy wszelką, niezbędną wiedzę o górach, w których aktualnie się znajdujemy.
Przejrzeliśmy mapy, zobaczyliśmy wystawę pięknych, górskich fotografii, nauczyliśmy się trochę o mieszkających tu zwierzętach i występujących na tym terenie roślinach. Następnie, wchodząc na szutrową ścieżkę, znajdującą się między rozłożystymi drzewami, wiedzieliśmy, że nadszedł ten moment. Wszyscy błyskawicznie się rozbudzili. Otóż weszliśmy na drogę, która prowadziła prosto do upragnionej kaskady. Bezustannie szliśmy pod górę, co jakiś czas mijając turystów i małe strumyki wody. Było to potwornie męczące, zważając na temperaturę panującą na dworze. Jednak, gdy doszliśmy na sam szczyt wzgórza, widok zrekompensował nam wszystkie dotychczasowe trudy. Po jednej stronie rajski wodospad, a po drugiej – dostojne szczyty zalesionych gór. Nie mogliśmy nakarmić naszych oczu tym cudownym krajobrazem. Chcieliśmy chłonąć. Więcej i więcej. To pragnienie wzbudziło w nas pewną myśl. Niżej, pod skałami, można było przejść się metalowym mostem, aby zobaczyć ten niesamowity strumień wody z bliska. Zdecydowaliśmy się to zrobić. Po nałożeniu na głowę kasków, zeszliśmy w dół. Z tej perspektywy to miejsce wyglądało jeszcze piękniej. Przeszliśmy cały pomost i następnie schodami skierowaliśmy się z powrotem na górę. Mimo, że byliśmy tam kilka minut, urok dzikiej, nieokrzesanej natury wywarł na nas ogromne wrażenie. Kolejną rozrywką dzisiejszego dnia była rynna saneczkowa. Jak się później okazało, według niektórych, niemalże dorównująca poprzedniej atrakcji. Cały tor położony był po części w lesie i po części z obłędnym widokiem na górską krainę. Jazda takimi „saneczekami” była szybka, szalona i dostarczająca sporej dawki adrenaliny. Już do końca dnia, po takich przeżyciach, uśmiech nie schodził z rozweselonych twarzy. Ostatecznie dzień i niestety nasz pobyt w Szklarskiej Porębie zakończyliśmy ogniskiem oraz pożegnalną dyskoteką.